Feniks czyli kogut

Historia ptaszka, który nosi w brzuchu święte relikwie.

15 kwietnia 2019 roku. O godzinie 18:18 w pomieszczeniu służbo ochrony katedry Notre Dame zapala się światełko, sygnalizujące ogień na strychu. Dyżurny wysyła jednego z ochroniarzy, by sprawdził, co się tam dzieje. Strażnik wspina się po trzystu schodach do południowej części poddasza. I nie znajduje śladu ognia. Schodzi. Dyżurny przekonany i pomyłce czujników resetuje system. Ale kontrolka niemal natychmiast znów się zapala. Po raz drugi wysyła więc ochroniarza na północną część poddasza. Kiedy ten po raz kolejny pokonuje trzysta stopni i otwiera drzwi, podmuch ognia zwala go z nóg. Pędzi w dół na złamanie karku. Jest już prawie 18:50. Dyżurny zawiadamia strażaków, a ci dojeżdżają na miejsce po kolejnych dziesięciu minutach. Ogień szaleje zatem już od blisko trzech kwadransy, nie niepokojony nawet kropelką wody.

Kurek z 1860 roku jeszcze przed pożarem.

Rozpoczyna się dramatyczna walka, podczas której zawaleniu ulega wysoka na 96 metrów iglica – wieża na skrzyżowaniu nawy i transeptu kościoła. W dół leci 750 ton kamienia i blachy. Nie ma już krzyża i siedzącego na nim miedzianego koguta, w którym umieszczono cierń z korony Jezusa oraz relikwie patronów Paryża – świętych Dionizego i Genowefy. Strażacy wygrywają batalię. Rzeczoznawcy orzekną później, że ognia nie ugaszono w tym czasie, w ciągu najbliższej pół godziny katedra całkowicie ległaby w gruzach. Zapadła rozpacz, otulona kołdrą dymiącego pogorzeliska.

Kogut znaleziony w pogorzelisku, poskładany, eksponowany w szklanej gablocie w jednej z kaplic Notre Dame.

Następnego poranka strażacy przeszukujący gruzowisko, znaleźli miedzianego koguta z iglicy. Był w kawałkach. Ale relikwie korony cierniowej, Dionizego i Genowefy… nie uległy zniszczeniu. Odczytano to, jako znak zmartwychwstania i nowego życia: odbudujemy katedrę! Rozbitego koguta, który wieńczył iglicę w tej kolejnej postaci od czasu renowacji w 1860 roku, poskładano i wygląda dzisiaj jak miedziany witraż. Można go zobaczyć w szklanej gablocie u wejścia do jednej z kaplic w północnej nawie Notre Dame. Na wieżę sprawiono zaś nowego kurka ze złotej miedzie. Do wnętrza wróciły relikwie korony cierniowej, Dionizego i Genowefy. Zmieściło się także pismo, w którym pomieszczono całą tę historię oraz nazwiska związanych z nią osób: arcybiskupa Paryża Laurenta Ulricha, proboszcza Olivera Dumasa oraz nadzorującego odbudowę Filipa Villenueve’a. W sobotę 16 grudnia 2023 roku dźwig pomógł kogutowi odrodzonemu jak Feniks z gruzów i popiołów usiąść na wierzchołku krzyża iglicy katedry Notre Dame.

Nowy kurek jeszcze przed umieszczeniem na iglicy.

Dlaczego właśnie kogut? Tym bardziej, że w naszych okolicach kojarzony jest z kościołami ewangelickimi? Podwójna jest tego przyczyna. Najpierw dlatego, że kogut jest nieoficjalnym „godłem” Francji. Jedno łacińskie słowo „Gallus” oznacza zarówno mieszkańca Galii jak i koguta, czyli samca kury domowej ale także innego ptactwa grzebiącego. Po drugie kogut kojarzony jest z czuwaniem, do którego wzywa Ewangelia. Obudzone pianiem koguta niewiasty o świcie ruszyły do Bożego Grobu, a anioł przekazał im wieść o zmartwychwstaniu Jezusa. Kogu budzi nie tylko ciała ale też serca i sumienia, czego najlepszym dowodem jest Piotr, co trzykrotnie wyparłwszy się Jezusa, pianiem koguta został pobudzony do żalu płynącego łzami. Z tych powodów w wiekach średnich, w dobie budowy francuskich katedr, wieże kościołów, wówczas jeszcze nie podzielonych między denominacje i wyznania, umieszczano wizerunki kura. Zazwyczaj krojono je z blachy i mocowano tak, że wiatr mógł nimi kręcić jak skrzydłami wiatraka. Stąd wzięło się przyrównanie człowieka niestałego w słowach czy poglądach do kurka na wieży. Sam zaś kogucik i jego zachowanie był pierwszą stacją meteorologiczną, ostrzegającą o nadchodzącej wichurze czy burzy.