Urodziny szwedzkiego stołu

470 lat temu – 25 lutego Roku Pańskiego 1656 – Szwedzki Potop z królem Karolem Gustawem na czele stanął pod murami Twierdzy Zamość.

Chcąc oszczędzić swoim wojskom trudów oblężenia, Karol Gustaw zaproponował Janowi Sobiepanu Zamoyskiemu rozmowy ugodowe. Zamoyski – zgodziwszy się na nie – kazał stół wynieść poza mury twierdzy, rozścielić biały obrus, jadła zastawić obfitością. Znalazło się tam wszystko, z wyjątkiem krzeseł, by na despekt Karolowi Gustawowi nie było na czym usiąść. Stąd wziął się „szszwedz stół”, przy którym się nie zasiada, a jeść można i rozprawiać do woli z każdym, do kogo się podejdzie, a nie tylko z najbliższym sąsiadem, obok którego się siedzi.

Co w tej historyi prawdą jest? Bez wątpienia rozpoczęcie szwedzkiego oblężenia Zamościa 25 lutego 1656 roku. Jan Sobiepan Zamoyski podobno zrazu – jak znaczna część magnaterii – królowi Szwecji sprzyjał. Ale że w oko mu wpadła ulubiona dwórka żony naszego Jana Kazimierza i zapragnął ją mieć za żonę – w końcu stronę polskiego króla trzymać zaczął. Ową dwórką była Maria Kazimiera d’Arquien, którą poślubił dwa lata po oblężeniu i obumarł po siedmiu latach małżeństwa. Ona zaś owdowiawszy powtórnie za mąż wyszła za Jana Sobieskiego – późniejszego króla – i odtąd ją znamy jako Marysieńkę.

Czy Sobiepan Zamoyski z królem Karolem G. przy stole debatował – pewności nie ma. Historię tę z lubością Zamościanie dzieciom do kołyski opowiadają. Samo oblężenie miało wpływ na morale narodowe tylko odrobinę mniejszy, niż zmagania wokół Jasnej Góry. Szwedzi nie dali rady Zamościowi zwłaszcza ze względu na zbyt lichy kaliber dział oblężniczych wobec potęgi murów zamojskiej twierdzy.

Faktem jest również, iż sto lat przed Potopem w Szwecji znany był zwyczaj uczt, których uczestnicy raczyli się kanapkami leżącymi na stole. I raczej stąd nazwę bierze specyficzny poczęstunek prywatkowo-biznesowy, z całym szacunkiem dla Zamościa.