28 listopada 2022

Moje Madonny: WSPOMOŻYCIELKA

Ponieważ w religii wszystko musi być wzniosłe i uroczyste, zwykłą „pomoc”, jako zbyt prostą i powszednią, zastąpiono „wspomożeniem”. 24 maja Kościół oddaje cześć Matce Bożej Wspomożeniu Wiernych.

Obraz „Mariahilfe” Łukasza Cranacha.


W Biblii 20 razy występuje słowo „ezer”, tłumaczone jako „pomoc” albo „wspomożenie”. 19 razy odnosi się to słowo do Boga i używane jest zawsze w czasie wielkiego, śmiertelnego niebezpieczeństwa. Bóg jawi się wówczas jako – powiedzielibyśmy współczesnym językiem – „ostatnia deska ratunku”. To już nie jest zwykła „pomoc”, ale „wybawca”, jedyna nadzieja naszego ocalenia.
Po raz pierwszy słowo „ezer” pojawia się w Księdze Rodzaju i wówczas – jest to jedyny taki przypadek – nie odnosi się do Boga, ale do… kobiety: «Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc» (Rdz 2, 18)
Mężczyzna jest siłą, wojownikiem, uosobieniem mocy, ale charakteryzuje się pewnym, nieokreślonym brakiem. Uzupełnieniem tego braku, pomocą do osiągnięcia pełni człowieczeństwa – stanu stworzenia, który w pełni „usatysfakcjonuje” Boga-Stwórcę jest niewiasta.

Już w IV wieku, od czasów niejakiego św. Efrema Syryjczyka ową „pomoc” zaczęto kojarzyć z Bożą Rodzicielką Maryją. Ona przez swoje Macierzyństwo „pomogła” Bogu – Chrystusowi-Mężczyźnie – stać się Człowiekiem. „Pomogła” Mu osiągnąć pełnię człowieczeństwa stając naprzeciw Niego na godach w Kanie Galilejskiej (kiedy Bóg uczynił niewiastę, postawił ją przed mężczyzną jako „ezer kenegdo”, co po polsku można przetłumaczyć „pomoc zarazem nieco obok i naprzeciw”). „Pomogła” Jezusowi wypełnić misję odkupienia, gdy stała „obok” krzyża Jezusa (znowu to „ezer kenegdo”: to jest niesamowite, jak zdarzenia, osoby a nawet sformułowania ze Starego Testamentu pojawiają się w Nowym Terstamencie).

Figury Matki Boskiej Pasawskiej w Warszawie.

Króciutko o historii tego święta. Postrzeganie Maryi jako „Pomocy” czy „Wspomożycielki” ma bardzo odległą tradycję. Tytuł ten oficjalnie pojawia się w przestrzeni pobożności Kościoła wraz z Różańcem, po zwycięskiej bitwie morskiej pod Lepanto w 1571 roku (tej, w której na przykład został poważnie ranny Cervantes, ten od Don Kichota). Kamieniami milowymi kultu Wspomożycielki są obraz Łukasza Cranacha Starszego „Matka Boża Wspomożenia Wiernych” oraz powstanie sanktuarium „Mariahilfe” w Pasawie. Obraz umieszczono w Insbrucku, potem skopiowano najpierw dla Pasawy, gdzie wkrótce wizerunek zasłynął kultem i przewyższył czcią oryginał (tak samo jest z obrazem naszej Matki Boskiej Piekarskiej, której oryginał jest w Opolu, a w samych Piekarach kopia, koniec świata…). Potem obraz zaczęto kopiować i rozpowszechniać, aż po Dolny (Zlateo Hory, Cierniak, Toszek, Ligota Wielka, Wrocław itd.) i Górny Śląsk. A w Warszawie stoi nawet na cokole figura Mariahilfe dłuta Bellotiego, jako wotum za zwycięstwo Sobieskiego pod Wiedniem i ustanie zarazy. W Beskidach też mamy figurę Wspomożycielki: w Przyłękowie. Figurę sprowadzono tutaj z Krakowa. Opiekują się nią salezjanie. Bo też oni wyrośli na kustoszy i propagatorów kultu wspomożycielki.

A to za sprawą założyciela zgromadzenia – św. Jana Bosko. Był wielkim czcicielem Matki Boskiej. Fascynował się jej objawieniami w Lourdes. Jak postać Jezusa Miłosiernego została przeniesiona na płótno pod dyktando siostry Faustyny, tak wizerunek wspomożycielki został utrwalony według natchnienia księdza Bosko. Dokonał tego w roku 1865 niejaki Tomasz Lorenzone. Malowidło jest monumentalne: ma wymiary 7×4 m. Ukazuje Maryję z Jezusem na ramieniu, w koronie i z berłem w ręku. Nad nimi pojawia się Oko Opatrzności i Gołębica – znaki obecności Ojca i Ducha Świętego. Tak przedstawiona Trójca Święta niejako „opiera” się o Maryję, ukazując Ją jako „pomoc” w zbawieniu świata. Niebiańskie postaci otacza chór aniołów, ukazanych zarówno „w całości”, jak i w charakterze „putto” (głowy ze skrzydłami).

Trójca Święta, aniołowie, święci, niebo i ziemia – na tym wizerunku znajdziemy pół katechizmu, a może i więcej.

Wokół Maryi z Dzieciątkiem usadowili się apostołowie, których można zidentyfikować po atrybutach. Podstawę tronu niebiańskiego tworzą święci Piotr i Paweł oraz ewangeliści przedstawieni ze swymi atrybutami. Wszyscy, z jednym wyjątkiem, wpatrują się w Madonnę. Tym wyjątkiem jest św. Paweł, który łapie kontakt wzrokowy z widzem, jednocześnie kierując palec wskazujący ku Wspomożycielce, Jakby pouczał oglądających, niczym onegdaj Galatów: „Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty… (Ga 4,4). Na dole, w głębi, widać turyńską bazylikę Maryi, dla której obraz został namalowany oraz wzburzone fale morskie doczesnej pielgrzymki Kościoła, z zarysem Góry Pańskiej na horyzoncie. Obłoki kłębiące się wokół stanowią nie tylko granicę między niebem i ziemią, ale oznaczają też Chwałę Pańską i Szekinę – Bożą Obecność „jako w niebie, tak i na ziemi”.

Wierna kopia obrazu turyńskiego znajduje się w oświęcimskim kościele podominikańskim, wokół którego wyrosła pierwsza na ziemiach polskich, wówczas jeszcze pod zaborami, placówka salezjańska. Obraz namalował oświęcimianin Jan Szczęsny Stankiewicz, opłacony przez innego obywatela mojego rodzinnego miasta Ignacego Czerwika.

„Who is who” na wizerunku Wspomożycielki.

Jak rozpoznać postaci świętych na wizerunku Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych z Turynu / Oświęcimia? Jeżeli potraktujemy obraz jak tarczę zegara i ustalimy, że twarze Maryi i Jezusa, to samo południe, poruszając się „w lewo”, zgodnie z ruchem wskazówek zegara widzimy nastepujące postaci:
1. św. Jakub Młodszy – trzyma w ręku maczugę.
2. św. Juda Tadeusz z toporem.
3. św. Andrzej z krzyżem w kształcie greckiej litery „chi” – X.
4. św. Filip z krzyżem w ręku.
5. św. Jakub Starszy – ten od Santiago, z kijem i manierką lub muszlą.
6. św. Mateusz – atrybutem jego jest uskrzydlona postać ludzka, gdyż swoją Ewangelię zaczyna od genealogii czyli ludzkiej historii Jezusa.
7. św. Łukasz – z bykiem – zwierzęciem ofiarnym, bo skupia się w na ofierze Jezusa i Bożym Miłosierdziu.
8. św. Paweł – z mieczem, którym – jako obywatel rzymski – został ścięty.
9. św. Piotr – z kluczami – znakiem władzy otrzymanej od Chrystusa.
10. św. Marek – z lwem, gdyż akcja jego Ewangelii zaczyna się na pustkowiu, w świecie nie ludzi, a zwierząt, a ich królem jest lew.
11. św. Jan – z kielichem, gdyż próbowano go otruć winem, a obok zarys orła – bo jego Ewangelia na skrzydłach słów unosi nas ku niebu.
12. św. Tomasz – z dzidą.
13. św. Bartłomiej – z nożem (jak na „Sądzie Ostatecznym” w Kaplicy Sykstyńskiej).
14. św. Szymon – z piłą.
15. św. Maciej – z kamieniem.
Gdyby ktoś był ciekaw, dlaczego oni trzymają te wszystkie dziwne rzeczy w ręku, śpieszę wyjaśnić: to przedmioty, które pojawiają się w kontekście legendarnych opisów męczeństwa apostołów: Bartłomieja odarto ze skóry, Macieja ukamienowano, Tomasza też, ale dobito go dzidą lub mieczem itd.

[do grafiki użyłem materiałów z domen publicznych]