27 września 2021

Czy Miriam, siostra Mojżesza, była trędowata, a Matka Boska – śniada?

Tak, Miriam była trędowatabyła. Najwyższy ją pokarał. Za złośliwości względem szwagierki, żony rodzonego brata – Mojżesza – której nadała od „Murzynek”. Czy „Czarnych”.

Ja sam już się nieco gubię w tych określeniach, które są poprawne, a które nie. Malcem będąc recytowałem „Murzynka Bambo” i w życiu do głowy by mi nie przyszło, że kogokolwiek obrażam. Nie wspominając już o bielskiej margarynie z Murzynkiem, ani o murzynku, który nieraz pachniał poobiednio na niedzielnym stole. Ale: do rzeczy.

Więc Miriam zmówiła się z bratem swym Aaronem przeciwko bratu ich Mojżeszowi, czyniąc mu pretensje, że Murzynkę ma za żoną – „żonę Murzyńską” – tak przetłumaczył ksiądz Jakub Wujek (Kpł 12,1). Skąd wiadomo, że chodzi o Murzynkę? Bo nazwali tę żonę Mojżesza „Kuszytką”. Czyli?

Krainę Kusz wspomina już Księga Rodzaju (Rdz 213), że tam właśnie płynie rzeka Gichon. Bez wdawania się w historię sporów o historyczne nazewnictwo, powiedzmy tak: chodzi o tereny na południe od Egiptu, które Rzymianie będą nazywać Nubią, a ta rzeka, to Nil – gdzieś tam powyżej czwartej katarakty.

Pochodzenie Kuszytów jest mocno biblijne. Noe miał trzech synów. Rozdzielili się. Sem pozostał na miejscu, dając początek Semitom (powiedzmy „na oko” – ludom Bliskiego Wschodu). Jafet polazł na północ i od niego pochodzą Europejczycy. Cham – ten, co się śmiał z Noego, kiedy ten napruł się sfermentowanym sokiem winnym i chrapał na golasa – udał się na południe i dał początek ludom Afryki. Właśnie jego najstarszy syn, wnuk Noego, miał na imię Kusz. I od niego pochodzą ci właśnie Kuszyci.

Miriam wydzierała się po Mojżeszu, że Murzynkę wziął sobie za żonę. Ale o jaką żonę właściwie chodzi? Tutaj pojawiają się dwie hipotezy. Pierwsza utrzymuje, że chodzi o Seforę – Izraelici mówią „Cipporę”, to imię znaczy tyle, co „ptaszyna”. A kiedy chodzi o Seforę, to nie chodzi o znaną sieciówkę kosmetykową, ale o córkę niejakiego Jetry, którą Mojżesz poznał przy studni i z którą miał potem syna Gerszona, którego obrzezał nie Mojżesz, ale właśnie Sefora – jedyny taki przypadek w Biblii, która za zgodą tatka swego pojechała z Mojżeszem do Egiptu, ale przed wyjściem na pustynię chyba do tatusia wróciła, skoro wraz z nim potem odwiedziła Mojżesza na pustynia, która…, która… w sumie to dość skomplikowane. Kim w końcu była Sefora – Kuszytką, czy Madianitką. Bo to nie to samo. Madianici mieszkali nie wiadomo gdzie, bo byli ludem koczowniczym. Ale generalnie przemieszczali się na obszarze Półwyspu Arabskiego, a więc od Kuszytów dzieliła och co najmniej zatoka Perska oraz kolor skóry. Madianici pochodzili albo od Midiana – jednego z synów Abrahama, którego matką była Ketura, którą Abraham poślubił po śmierci Sary – albo od Izmaela – jednego z synów Abrahama, którego matką była Hagar, która była niewolnicą Sary i surogatką zarazem (jeżeli jeszcze raz napisze mi się „która”, to normalnie wyłączę komputer). Madianici byli biali… Jaśniejsi. W każdym razie nie byli Murzynami. Chyba, że w przypadku Jetry i jego córki Sefory coś poszło nie tak. W każdym razie – jest to tajemnicze dość.

Inna hipoteza mówi, że Sefora opuściła Mojżesza przed wyjściem z Egiptu. I on sobie, już na pustyni, przygruchał taką jedną Kuszytkę, czyli Murzynkę. Więc niby, że bigamista, ale wówczas praktyka wielożeństwa nie była jakoś specjalnie niedopuszczalna ani nawet egzotyczna.

Na to jazgotanie Miriam o Kuszytkę nie pozostał głuchym Najwyższy. Zdenerwował się, kazał jej się zamknąć. A na dodatek obsypał ją trądem. Miriam od stóp do głów stała się biała. Najwyższy ma poczucie humoru. Miriam się złościła, że szwagierka jest Czarna, to Najwyższy obdarował ją bielszym odcieniem bieli.

Czy to naprawdę był trąd? Raczej nie. Stawiałbym na łuszczycę albo coś podobnego. Stary Testament wrzuca w tej kwestii wszystko do jednego wora i mianem trądu określa nie tylko leprę (trąd właściwy) ale w zasadzie każdą większą zmianę skórną: atopię, liszaje, łuszczycę, wysypkę, alergię, grzybicę i wszystko w ten deseń. Lepra sama raczej nie ustępuje. A to, co dotknęło Miriam zniknęło. Bo się Mojżesz ujął za swoją siostrą i poprosił Najwyższego, żeby wyluzował, bo ona od dziecka taka pyskata była.

Ale ten wątek Kuszytki spokoju nie daje. Potem w Pieśni nad Pieśniami wróci: „śniada jestem, lecz piękna” (Pnp 1,4) zawoła Oblubienica. Ksiądz Wujek przetłumaczył zaś „Czarnaciem (czyli: czarna jestem), ale piękna”. „Śniada” – to rzadkie słowo. Nie ma nic wspólnego ze „śniadaniem”, ale ze „śniedzią” – czyli tym ciemnieniem, czernieniem miedzi czy jakichś innych metali w kontakcie z woda i powietrzem.

No i jeszcze mamy Czarne Madonny. Nie, nie pomyliłem się. Nie mamy jednej, Częstochowskiej. Mamy wiele Czarnych Madonn. W Europie, jak się oblicza, ich liczba może sięgać pół tysiąca. Jest włoska Madonna z Loreto, hiszpańska Pilar, węgierska w Egerze, francuskiej Tuluzie i Marsylii, w czeskim Brnie, niemieckim Altötting, szwedzkim Lund oraz… No, nie sposób i bez sensu to wszystko wymieniać. Ale daje do myślenia. A co, jeśli się okaże, że Matka Boska rzeczywiście śniada była? Żeby nie powiedzieć: Murzynka?