27 listopada 2021

W ciele wielkości myszy chowa królewskiego ducha.

W lesie ogłoszono konkurs na króla ptaków. Miał nim zostać ten, który wzleci najwyżej. Sędzią wybrano sowę. Oczywiście najwyżej wzbił się orzeł. Kiedy już osiągnął maksymalny pułap, nagle z orlego ogona wyskoczył jakiś maleńki ptaszyna, który uniósł się o kolejny metr wyżej, by konkurs wygrać.
– Tak, tak – orzekła sowa. – Ty to możesz być królem, ale myszy. Nie ptaków!
Podchwyciły sowine orzeczenie pozostałe ptaki i jak nie zaczną krakać, piąć, klangorzyć, tokować i gwizdać zgodnie:
– My-si-kró-lik! My-si-kró-lik!

I takie imię pozostało już przy najmniejszym ptaku Europy, o którym mówią, że w ciele wielkości myszy chowa królewskiego ducha. Choć może ta królewskość pochodzi od kreski żółtych piórek ba czubku głowy, które samczyk stroszy podczas zalotów, by wygladały niczym korona? Albo od jego dzielności, że taki mały, a potrafi Bałtyk przelecieć ze Szwecji fo Polski za jednym zamachem. I mrozy mu niestraszne.A po łacinie mysikrólik, to regulus, czyli „królewiątko”.
[zdjęciezsieci].